Jesteście solą ziemi

Chciałbym dziś skomentować jedną z najbardziej znanych przypowieści, którą Jezus powiedział, a która dotyczy ewangelizacji.

Mat. 5:13 „Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana.” (BW)

By właściwie zrozumieć, co Jezus ma na myśli, kiedy nazywa nas solą musimy najpierw zrozumieć, jaka funkcję sól pełniła 2000 lat temu. W naszym dzisiejszym mniemaniu to po prostu przyprawa, która ma poprawić smak jedzenia. Jednak za czasów Jezusa sól używana była by zabezpieczyć przed zepsuciem. Wtedy nie istniały lodówki i zamrażarki, więc jeśli ktoś zakupił mięso lub rybę, to dla zachowania świeżości tych produktów obkładał je solą. W ten sposób konserwował je i zabezpieczał przed zepsuciem.

Do tego właśnie Jezus się odwołuje, kiedy mówi, że my jesteśmy solą świata.
NASZA OBECNOŚĆ w tym świecie POWINNA ZABEZPIECZYĆ społeczeństwo PRZED ZEPSUCIEM!
Ludzie, którzy są blisko naszego życia powinni być zachowani od zepsucia z powodu kontaktu, który mają z nami.

Dzieje się to przeważnie w 2 sposoby:

a) Masz duchowy wpływ gdziekolwiek się znajdujesz

Dlatego że jesteś chrześcijaninem i Duch Święty mieszka w Tobie to, kiedy Ty wchodzisz do pokoju to sam Bóg wchodzi tam razem z Tobą. Twoja obecność albo raczej obecność Jezusa w Tobie będzie miała automatyczny wpływ na ludzi gdziekolwiek się udasz. Naprawdę wierzę w to, że sama obecność Pana w nas jest w stanie wywrzeć kolosalny wpływ na otoczenie.

Dlatego właśnie, jeśli w jakiejś szkole grupka chrześcijan podejmie decyzję, że odważnie staną za Panem, zaczną się modlić i zaczną żyć na serio z Bogiem, wtedy ich obecność w szkole sprawi, że wiele złych rzeczy po prostu się nie wydarzy. Wierzę, że sama ich obecność w szkole może sprawić, że ktoś nie popełni samobójstwa. Dlaczego? Ponieważ kiedy oni tam są to Jezus też tam jest. Ponieważ my jesteśmy jego świątynią. My nosimy duchowy wpływ.

Jakiś czas temu pastor młodzieżowy, który był na misji ulicznej zobaczył młodego człowieka ubranego jak satanista. Pomyślał sobie, że może wykorzysta tą sytuację i poszedł bliżej. Stanął jakiś metr od niego i po prostu pił swoją kawę.

Nagle ten młody człowiek zaczął się wiercić, czuć się nieswojo i dziwnie zachowywać. Kiedy patrzył w stronę pastora zaczęły pojawiać mu się dziwne grymasy na twarzy, więc pastor spytał się go: „czy wszystko w porządku?” a tamten odpowiedział mu: „nie, właśnie nie wiem, co się ze mną dzieje”. Wtedy z uśmiechem na twarzy nasz wierzący kolega powiedział do młodzieńca „Jeśli chcesz wiedzieć czemu się dziwnie czujesz to chciałbym Ci powiedzieć że Bóg żyje we mnie i On kocha Cie bardzo, ale Ty pewno nie żyjesz blisko z Nim”.

Ten młody człowiek nie oddał swojego życia Jezusowi, ale naprawdę uważnie wysłuchał tego co mu pastor chciał przekazać. Zwróćcie uwagę na to, że zanim cokolwiek zostało powiedziane to ten satanista doświadczył czegoś. Poczuł Bożą obecność i to przykuło jego uwagę.

Jako wierzący, który żyje blisko z Panem nosisz duchową moc w środku i po prostu przez to, że gdzieś się pojawiasz to ochraniasz rzeczy dookoła Ciebie.

b) Twoje świadectwo

Sposób w jaki mówisz Słowo Boże i dzielisz się Nim z innymi ludźmi.

W BYCIU SOLĄ ZIEMI SĄ DWA ROWY:

Bardzo często w naszym życiu problem sprawia nam zachowanie idealnego balansu, tak by nie przesadzić w żadną ze stron.

Dr Lester Sumrall powiedział, że „jedyny czas, kiedy chrześcijanin wydaje się iść środkiem drogi jest tylko wtedy, kiedy ten chrześcijanin jest w drodze z jednego rowu w drugi” :) .

Jak chodzi o bycie solą ziemi to chciałbym zasugerować, że są dwa ekstrema, dwa rowy po obu stronach właściwej drogi.

1) Sól zwietrzała

Sól straciła swoją moc. Staliśmy się jak każdy dookoła. To jest rów, w którym poszliśmy na kompromis, w którym jesteśmy tak bardzo zdesperowani by być jak cała reszta otaczającego nas świata, że nie mamy już nic do zaoferowania temu światu. Przestaliśmy być solą.

Teraz w chrześcijaństwie stało się to modne. Staramy się być tak bardzo podobni do świata, tak bardzo wpasowani, że w konsekwencji rozmydlamy nasze przesłanie i pozbywamy się wszystkiego, co mogłoby wywołać kontrowersje.

W tym rowie jest wielu ludzi dookoła nas, wielu grzeszników i zgubionych ludzi. Jednak nie mamy dla nich żadnego przesłania, ponieważ spojrzą na nas i powiedzą „hej przecież jesteś taki sam jak ja”.

2) Sól nie wchodzi w kontakt z tym, co ma zachować od zepsucia

Moc, która jest w soli uwolniona jest tylko wtedy, kiedy dotyka rzeczy, które ma zabezpieczyć.

W tym rowie jesteśmy pełni przesłania i mamy potencjał by zmienić życie innych, ale nie ma w około nas ludzi, z którymi moglibyśmy się tym przesłaniem podzielić.

Dlatego musimy mieć punkt kontaktu. Musimy zrobić jeden krok na zewnątrz z naszej strefy „wygody chrześcijańskiej” i skontaktować się z ludźmi dookoła nas, tak byśmy mogli coś zachować od zepsucia.

Wydaje mi się, że czasem jak o te sprawy chodzi to robimy się nadmiernie „duchowi”. Modlimy się na spotkaniach modlitewnych „Boże daj mi punkt kontaktu! Otwórz drzwi o PANIEEE!”, a czemu po prostu sami nie otworzymy tych „drzwi” i nie wyjdziemy do ludzi? To jest takie proste a my to tak bardzo komplikujemy.

Czasem wydaje mi się, że wierzymy, że być może sam anioł Gabriel przyjdzie ciągnąc za sobą grzesznika i powie „oto odpowiedz na Twoją modlitwę” a Ty stojąc w swoich drzwiach lśniący od Bożej chwały odpowiesz „Oooo wreszcie przyszedłeś… oczekiwałem Cię!”.

Wiem, że teraz trochę przesadzam, ale faktem jest to, że wielu ludziom wydaje się, że grzesznicy tylko wtedy się nawrócą, kiedy przyjdą do kościoła podczas wizyty słynnego ewangelisty. Dlatego potem spędza się czas na modlitwie wołając do Pana „Ojcze sprowadź tu tłumy! Sprowadź do drzwi naszego kościoła tysiące grzeszników!”. Co stanie się, kiedy tysiące grzeszników się nie pojawiają? No cóż to przecież musi być wina Boga ;) , ponieważ modliliśmy się do Niego by sprowadził ich a oni się nie pojawili. To jest bardzo wygodne, ponieważ zdejmuje całą odpowiedzialność z naszych barków i przenosi ją na Boże.

Sól musi wejść w kontakt z tym co ma zachować od zepsucia.

W JAKI SPOSÓB TY MOŻESZ WEJŚĆ W KONTAKT Z CZYMŚ, CO MASZ ZACHOWAĆ OD ZEPSUCIA?

Dam wam bardzo dobre pytanie – podpowiedz:
CZYM SIĘ INTERESUJESZ? (Poza Bogiem!!!)

Np. piłką nożną, autami, gotowaniem itp.

I wiecie co? To jest wasz pierwszy punkt kontaktu! Są również inni ludzie zainteresowani gotowaniem, autami, piłką nożną lub czymkolwiek, czym wy też się interesujecie! Kiedy spotkasz tych ludzi to od razu jest między wami nić porozumienia, ponieważ macie coś, co was łączy. Nie trzeba tego bardziej komplikować! Nie trzeba tego bardziej „uduchowiać”.

Zadaj sobie pytanie „Co mnie interesuje?”, „Co lubię robić?”, „Co sprawia mi radość?”, a potem znajdź grupę ludzi podzielającą Twoje zainteresowania. Oni przyjmą Cię z otwartymi ramionami, ponieważ macie coś co was łączy i to są właśnie te „otwarte drzwi”!

~ - autor: Kolin w dniu 2010/02/25.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.