Powołanie Ezechiela cz.1

Biblia pełna jest różnego rodzaju powołań. Mamy np. powołanie Mojżesza przy palącym się krzewie, Giderona, kiedy Bóg mówi do niego, że jest potężnym wojownikiem oraz Jeremiasza, który próbuje uciec od swojego powołania zasłaniając się młodym wiekiem. Jest również Izajasz, który widząc Bożą świętość dostrzegł potrzebę oczyszczenia z grzechów i jak tylko dotknięty został węglem z ołtarza, a jego wina została usunięta powiedział do Boga „Oto jestem, poślij mnie!”. Oprócz tego jest także powołanie Maryi i wiele, wiele innych, ale jednym z najbardziej „dziwnych” powołań w Piśmie Świętym jest powołanie Ezechiela.

Za jego czasów Izrael odstąpił od Pana. Cały naród był w opłakanym duchowo i moralnie stanie. Był to czas ogromnej potrzeby przebudzenia i odnowienia i pośród tego wszystkiego Bóg powołał Ezechiela by był Jego prorokiem.

Ezech. 2:1-2:„I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Stań na nogi, a będę z tobą rozmawiał! A gdy przemówił do mnie, wstąpił we mnie Duch i postawił mnie na nogi, i słyszałem tego, który mówił do mnie. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Posyłam cię do synów izraelskich, do narodu buntowników, którzy zbuntowali się przeciwko mnie, zarówno oni jak i ich ojcowie odstąpili ode mnie i odstępują aż do dnia dzisiejszego, Do synów o zuchwałej twarzy i nieczułym sercu – do nich cię posyłam, a ty mów do nich: Tak mówi Wszechmocny Pan, A oni – czy będą słuchać, czy nie – bo to dom przekory – poznają, że prorok był wśród nich. Ale ty, synu człowieczy, nie bój się ich i nie bój się ich słów, chociaż cię otaczają ciernie i mieszkasz wśród skorpionów; nie bój się ich słów i nie drżyj przed ich obliczem, gdyż to dom przekory! Lecz mów do nich moje słowa – czy będą słuchać, czy nie – gdyż są przekorni. Ty zaś, synu człowieczy, słuchaj, co Ja mówię do ciebie! Nie bądź przekorny jak dom przekory! Otwórz swoje usta i zjedz, co ci podaję! A gdy spojrzałem, oto ręka była wyciągnięta do mnie, a w niej zwój księgi. I rozwinął go przede mną. A był zapisany z jednej i z drugiej strony. Były zaś na nim wypisane skargi, jęki i biadania. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Zjedz to, co masz przed sobą; zjedz ten zwój i idź, a mów do domu izraelskiego. A gdy otworzyłem usta, dał mi ten zwój do zjedzenia. I rzekł do mnie: Synu człowieczy! Nakarm swoje ciało i napełnij swoje wnętrzności tym zwojem, który ci daję! Wtedy zjadłem go, a on był w moich ustach słodki jak miód.” (BW)

Ezech. 3:14-21 „A Duch podniósł umie i porwał z sobą. I szedłem w zaprawionym goryczą podnieceniu ducha, a ręka Pana mocno mi ciążyła. I przybyłem do Tel-Abib do wygnańców mieszkających nad rzeką Kebar, i przebywałem tam osłupiały siedem dni wśród nich. A po upływie siedmiu dni doszło mnie słowo Pana tej treści: Synu człowieczy: Na stróża domu izraelskiego cię powołałem! Ilekroć usłyszysz słowo z moich ust, ostrzeż ich w moim imieniu. Jeżeli powiem do bezbożnego: Na pewno umrzesz, a ty go nie ostrzeżesz i nic nie powiesz, aby bezbożnego ostrzec przed jego bezbożną drogą tak, abyś uratował jego życie, wtedy ten bezbożny umrze z powodu swojej winy, ale Ja uczynię cię odpowiedzialnym za jego krew. Lecz jeżeli ty ostrzeżesz bezbożnego, a on nie odwróci się od swojej bezbożności i od swojej bezbożnej drogi, wtedy on umrze z powodu swojej winy, a ty uratujesz swoją duszę. Gdy zaś sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełni bezprawie – a Ja doprowadzę go do upadku i on umrze, to jeżeli nie ostrzeżesz go, wtedy on umrze z powodu swojej winy, i nie będzie się pamiętało jego sprawiedliwych czynów, których dokonał, lecz ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew. Lecz jeżeli ty ostrzeżesz sprawiedliwego, aby sprawiedliwy nie zgrzeszył, i on nie zgrzeszy, to na pewno pozostanie przy życiu, ponieważ dał się ostrzec, a ty uratowałeś swoją duszę.” (BW)

Duchowy klimat naszych czasów (rebelii przeciwko Bogu, przestępstw i grzechów) bardzo przypomina ten, w którym Ezechiel żył. Kiedy studiowałem powołanie Ezechiela to zobaczyłem w nim 4 elementy, które uznałem za ważne i jak najbardziej aktualne w dzisiejszych czasach:

Po 1) Bóg daje informacje (My zdecydowanie tego potrzebujemy!)

Bóg informuje proroka o duchowym stanie ludzi, do których został powołany by im usłużyć. Przygotowuje go by nie był zaskoczony, jeśli nie zostanie przyjęty, ponieważ posłany jest do upartego ludu. My dziś potrzebujemy dokładnie takiej samej świadomości. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że kiedy będziemy dzielić się Słowem Bożym to raz ludzie to przyjmą, a innym razem odrzucą. Nasze powołanie to iść i głosić ewangelię, a to czy ludzie to przyjmą czy też nie to w pewnym sensie nie jest już nasza sprawa. Oczywiście my chcemy by jak najwięcej ludzi usłyszało i przyjęło ewangelię, ale my osobiście nikogo do niczego nie jesteśmy wstanie zmusić. Nasza główna odpowiedzialność to nie przekonywanie ludzi, ale przekazanie im treści ewangelii.

W praktyce to oznacza, że za każdym razem, kiedy z kimś podzieliłeś się dobrą nowiną to wygrałeś (zrealizowałeś to, do czego Bóg Cię posłał)! Czy to nie jest cudowna perspektywa? Załóżmy, że poszedłeś na misję uliczną lub podzieliłeś się z kimś ewangelią przy jakiejkolwiek innej okazji i 5 razy pod rząd zostałeś całkowicie wyśmiany i ludzie powiedzieli Ci „nigdy byśmy w to nie uwierzyli!” to pomimo tego nadal wracając do domu jesteś zwycięzcą! Dlaczego? Ponieważ Jezus poprosił Cię byś przekazał ludziom treść ewangelii i Ty to zrobiłeś!

Za każdym razem, kiedy zasiałeś ziarno zrobiłeś to, o co Jezus Cię prosił. Nie pozwól by diabeł przygniótł Cie tekstami w stylu „nikt tego nie przyjął, a to co robisz jest bezsensu”. To nie Twoja sprawa czy ktoś to przyjmie czy też nie, Ty nie będziesz z tego rozliczony. Za to na pewno zdasz sprawę z tego czy uczyniłeś ewangelię dostępną dla ludzi czy też nie.

My wiemy, że Słowo Boże jest żywe! To ziarno, które Ty zasadziłeś może zacznie rosnąć w tej osobie za rok od teraz albo 5 lub 10 lat. GŁOSZĄC EWANGELIĘ po prostu ZAINSTALOWAŁEŚ BOMBĘ ZEGAROWĄ w tej osobie. My nie wiemy na ile nastawiony jest zapalnik, ale wiemy jedno, że Słowo Boże nie wróci do Boga puste, ale pomyślnie wykona to, do czego zostało posłane (Iz 55.11). Wcześniej czy później to Słowo, które zasadziłeś ożyje!

Pomimo tego, że ktoś mógł być jak kamienna ściana, gdy z nim rozmawiałeś o Jezusie to wracając do domu możesz uśmiechnąć się powiedzieć „hahaha on nie wie, co zostało zainstalowane w jego sercu”.

Głosząc zrobiłeś dokładnie to, o co zostałeś poproszony, więc nie bój się ani NIE PODDAWAJ SIĘ Z POWODU OPORU!

Bóg dał prorokowi informację, że to nie będzie proste, ale pomimo to ma pójść i mówić niezależnie od tego czy to, co mówi zostanie przyjęte czy też nie. Zaraz po tym zdarzeniu dzieje się coś bardzo szczególnego i nigdzie indziej w Biblii nie widzimy tego przedstawionego w taki sposób. Dzieje się coś, co nazwałbym zmianą serca.

Po 2) Zmiana serca

Zmiana serca nawiązuje do tego, co stało się ze zwojem. Jest to bardzo dziwne zdarzenie. Prorok przed sobą widzi zwój zawieszony w powietrzu. Kiedy zostaje on rozwinięty zapisane na nim są „skargi (w języku hebr. lamentacje), jęki i biadania”. Potem Bóg mówi do Ezechiela by zjadł ten zwój a potem poszedł do ludzi, do których został posłany i mówił Słowo Pańskie.

W tym tekście mamy do czynienia z pewnego rodzaju symboliką. Nie chcę przez to powiedzieć, że to zdarzenie nie miało miejsca, ale raczej chcę zaznaczyć, że to, co się wydarzyło musi coś oznaczać, ponieważ w przeciwnym razie nie znalazłoby się to w Biblii. Jestem w 100% przekonany, że ten zwój reprezentuje Boże serce dla tego ludu. Treścią zwoju są Boże lamentacje, Jego jęki i biadania. Są to uczucia, których doświadczał spoglądając na swój lud, z którym zawarł przymierze, a który zbuntował się przeciwko niemu.

Czy to nie jest interesujące, że Bóg nie czułby się komfortowo wysyłając swojego reprezentanta, który nie nosiłby tego samego ciężaru w sercu, który On sam nosi? Bóg najpierw chciał by Ezechiel stał się uczestnikiem Jego własnego serca zanim pozwoliłby mu pójść do grupy ludzi, do której został posłany.

Myślę, że w ten sam sposób Bóg chce umieścić w Twoim sercu swój zwój dla Twojego narodu, czyli Jego jęki, biadania i lamentacje nad grzechami i nad buntem kraju.

To, o czym teraz piszę jest jedną z trudniejszych rzeczy do przekazania, ponieważ nie da się do tego podać punktów lub kroków, które powinieneś zrobić by ta rzecz stała się rzeczywistością w Twoim życiu. To jest duchowy proces, to jest coś, co dzieje się w Twoim pokoju modlitewnym podczas Twojego osobistego czasu z Bogiem. Kiedy Ty wołasz „Boże daj mi swoje serce dla mojego narodu!”.

Bóg nie pozwolił Ezechielowi pójść i po prostu mówić prawdę, ale raczej powiedział mu „za nim pójdziesz otwórz swoje usta, ponieważ potrzebujesz mieć moją pasję, moje serce. Chce dać do Twojego wnętrza mój ciężar i mój smutek, który mam z powodu grzechów Twojego ludu. Chcę zareplikować moje serce w wewnątrz Twojego”.

Jeśli pójdziesz będąc zmotywowanym przez inspiracje z zewnątrz, to po jakimś czasie ta inspiracja się skończy. Powoli okaże się, że jesteś coraz mniej i mniej zmotywowany, a opór który spotykasz wywiera na Ciebie coraz większy wpływ. Jednak, kiedy masz Boży zwój w Twoim wnętrzu to możesz iść i iść i iść, ponieważ będziesz motywowany od środka!

To niekoniecznie musi być od razu cały naród, ale to może być ta szczególna grupa ludzi, do której Bóg Ciebie powoła. Niektórzy z was pracować będą z dziećmi, inni z młodzieżą jeszcze inni z imigrantami, a ktoś może w służbie zdrowia itd.. Jedni będą mieli pasję by pomóc narkomanom, inni alkoholikom jeszcze inni by pracować ze starszymi ludźmi. Można by tak wymieniać bez końca, ale z jakąkolwiek grupą ludzi będziesz pracował proszę módl się by Boży zwój został umieszczony w Twoim sercu dla tej właśnie grupy ludzi.

Módl się o kopię Bożego serca w Twoim sercu. Jeśli jej nie masz to się nie przejmuj, bo to nie oznacza, że coś z Tobą jest nie tak albo, że jesteś mało duchowy, po prostu zacznij prosić Boga a On Ci ją da. Być może masz już w sercu pasję do danej grupy ludzi, ale widzisz, że Bóg zacznie Cie prowadzić w nowym kierunku do czegoś, do czego być może w ogóle nie jesteś podpalony. Wtedy to jest najlepszy czas by zacząć wołać do Boga o to by dał Ci swoje serce do tego, co zaplanował dla Ciebie.

Kiedy On to zrobi pojawi się pasja i to zadanie, które masz przed sobą nie będzie dla Ciebie tylko „przykrym” obowiązkiem, ale stanie się czymś, co kochasz i za czym tęsknisz i dla czego żyjesz. Ten zwój, który potrzebujesz mieć w swoim sercu Pan dla Ciebie ma. Możesz go znaleźć sam na sam z Bogiem w Twoim pokoju modlitwy. Jeśli tego naprawdę pragniesz On Ci go da!

Być może to nie stanie się w jeden dzień, ale mimo to On umieści ten zwój w Twoim sercu. Dlatego jeśli nic się nie zmieni na drugi dzień to się nie zniechęcaj! To może być proces nawet kilku miesięcy, ale na końcu tego procesu Twoje serce będzie biło tym samym rytmem, co Boże. Wtedy jesteś gotowy na identyfikację, czyli element nr 3, ale o tym już w następnym wpisie.

~ - autor: Kolin w dniu 2010/03/30.

Jedna odpowiedź to “Powołanie Ezechiela cz.1”

  1. Wojtku , przemawiam do Ciebie ZREAKTYWUJ SIĘ NA TYM BLOGU !!!!
    Czekam i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.